Kocham się zmęczyć

MB1Kiedyś trenowałem boks. W tamtych czasach nie mieliśmy komputerów. Rozrywką była zwłaszcza piłka nożna. Ale moim nauczycielem wychowania fizycznego w szkole był trener boksu. Zaproponował, że kto będzie chodził na boks, ten będzie miał u niego zaliczony wf. Przez trzy lata chodziłem na treningi boksu na Widzew. Nie miałem żadnych sukcesów, ale te trzy lata dały mi bardzo wiele. Ten sport mnie ukształtował. Boks daje twardość.

Białko? Jakie białko?
Choroba. Podejrzewam, że to skutek stanu wojennego. Byłem wtedy w wojsku. Po kilka dni wysiadywaliśmy na mrozie. Jak wyszedłem z wojska poszedłem na badania. Okazało się, że mam białko w moczu. Białko? Jakie białko? Ja, młody człowiek… Przecież nic mi nie jest! Zresztą kto w tamtych realiach potwierdziłby, że zachorowałem z powodu wojska? Ja sam w ogóle się tym nie przejmowałem. Zlekceważyłem to. Później – już po kilku latach – okazało się, że mam przewlekłe zapalenie kłębuszków nerkowych. To jest tak jak z nadciśnieniem. Choroba nie boli, w ogóle jej się nie czuje, ale ona niestety narasta i wyniszcza organizm.

Jeśli nie odbiorę telefonu – przyjeżdżaj!
To było, gdy moja żona była już na porodówce. Po pracy przyjechałem do domu. Czułem się naprawdę fatalnie. Co zjadłem, to od razu wymioty. Było źle. Zadzwoniłem do mamy i powiedziałem jej, że jeśli rano nie odbiorę telefonu, to ma koniecznie przyjechać. Wtedy jeszcze nie było komórek. Zadzwoniłem też do szpitala. Zapytali, czy dam radę dojść. Szpital miałem po drugiej stronie ulicy, więc powiedziałem, że tak. Doszedłem – i padłem. Tak to się zaczęło. U mnie to się tak odbywało, że dostawałem jakichś biegunek i strasznie się odwadniałem. Nerki praktycznie nie pracowały. Byłem bardzo chudy. Jak sobie przypomnę tamte czasy to aż ciarki dostaję. Było ciężko. Ale przecież mieliśmy naszą małą Madzię. Byliśmy bardzo szczęśliwi. Tym bardziej, że nasze pierwsze dziecko zmarło. To Madzia sprawiła, że się nie poddałem.

Boże daj mi 10 lat.
Nie zapomnę jak powiedziałem sobie tak: „Boże daj mi 10 lat, żebym mógł odchować córkę. Będzie miała 15 lat, żona da sobie z nią radę”. I dostałem to. Jak minął ten okres, po tych dziesięciu latach, to powiedziałem: „Boże, teraz Cię o nic już nie proszę. Ty decyduj”.
Po kilku latach choroby konieczne stały się dializy. Trochę głupio przyznać, ale dawniej gdy miałem pobieraną krew zawsze mdlałem. Byłem pewien, że z dializą sobie nie poradzę. Przecież tam są całkiem spore igły. Teraz śmieję się z tego. Wszystko można wytrzymać. Postanowiłem sobie, że w ogóle nie będę czekał na telefon o nerce dla mnie. Zwariowałbym, gdybym miał o tym myśleć. Ale okazało się, że przeszczep miałem już po kilku miesiącach. Codziennie modlę się za mojego dawcę.

Zacząłem biegać
Po przeszczepie była taka sytuacja, że nic nie wolno. Wcześniej byłem chudy jak szczapa – a tu nagle wszystko pracuje prawidłowo. Pojawił się apetyt, ale ruchu żadnego. Postanowiłem coś ze sobą zrobić. Dopytywałem lekarza i w porozumieniu z nim zacząłem stopniowo wprowadzać treningi. Po kolei bieganie, siłownia, basen… No i się zaczęło.
Bardzo wspierała mnie w tym żona. Właściwie wszystko z tym sportem – to dzięki niej. Każdy dzień mieliśmy ustawiony pod bieganie. Świątek piątek, mróz czy deszcz, my zawsze przed południem biegaliśmy.
Najpierw w 2004 roku były Mistrzostwa Europy dla zawodników po przeszczepie w Słowenii. No i od razu złoty medal w chodzie na 5 kilometrów. Później kolejne medale na zmianę co rok w mistrzostwach Europy i świata. Kanada, Węgry, Tajlandia, Australia, Szwecja… Tylko raz nie wyjechałem, a jak już startowałem w zawodach, to tylko raz nie było złotego medalu.

bmeta

Kolejne mistrzostwa
Kolejne zawody zaplanowane były w Zagrzebiu w ubiegłym roku. Ale w czerwcu zmarła Grażyna, moja żona. Tak samo jak wcześniej pojawiły się pytania. Dlaczego teraz, gdy jest tak wspaniale? Mieliśmy takie plany… Widać Bóg miał własne. Nie chciałem startować, ale wszyscy mnie namawiali. Pojechałem. Jestem pewien, że żona by tego chciała. Znowu zdobyłem złoto na pięć kilometrów. Już na miejscu okazało się, że muszę w zastępstwie popłynąć w sztafecie stylem dowolnym. Koledzy dali z siebie wszystko i zdobyli przewagę, której mnie udało się nie stracić. Myślę, że to dzięki Grażynie. Na pewno mi towarzyszyła.

W taksówce
Jestem taksówkarzem. Taksówkarz to taki psycholog. Nigdy nie zaczynam rozmowy jeśli klient sobie tego nie życzy. Ale ludzie raczej chcą rozmawiać. Klienci mówią różne rzeczy. Bywa, że jestem obrażany. Taki zawód. Czasami mnie ktoś rozpozna, bo pokazywali mnie w lokalnej telewizji. Ale niekoniecznie opowiadam na przykład, że jestem mistrzem. Za to koledzy taksówkarze w większości wiedzą i trzymają za mnie kciuki. Ktoś kiedyś powiedział, że też chciałby być po przeszczepie i jeździć sobie po świecie. Tacy ludzie też się zdarzają.

Nie przestaję
Teraz trenuję sam, bez żony. Gdyby nie to, że mam córkę która studiuje, to kto wie, czy bym nie usiadł i nie nalał sobie do kieliszka – i powiedział „mam to wszystko gdzieś”. Ale mam dalej dla kogo żyć. Wiem że ta dziewczyna sporo przeżyła. Nie walczę z sobą ale dla siebie. Poza tym, żeby być sprawnym pięćdziesięciolatkiem trzeba myśleć o tym gdy się ma czterdzieści lat. Z drugiej strony nigdy nie jest za późno, żeby coś rozpocząć i w tym trwać. Ja ciągle biegam.

Mirosław Burski

wysłuchał i spisał PO

Mirosław Burski – wielokrotny mistrz Europy i mistrz świata, także rekordzista świata w chodzie na 5 kilometrów w igrzyskach dla osób po transplantacji, 14 lat po przeszczepie nerki.

90 pingback do tego wpisu
Dodaj komentarz

Muisz być zalogowany aby dodać komentarz.

Wasze zdjęcia

Wasze filmy

Message from server: Gone. Check in YouTube if the id NerkiKropkaInfo belongs to a user. To locate the id of your user check the FAQ of the plugin.

Wszystko o dializach i chorobach nerek © 2017 All Rights Reserved

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress