Koniec grania w piłkę nożną, ale walka trwa!

Na początku stycznia przeszczep nerki przeszedł Arkadiusz Onyszko. To bramkarz takich drużyn jak Legia Warszawa, Polonia Warszawa, Warta Poznań, Lech Poznań i Widzew Łódź. Grał także w Danii. Był również reprezentantem Polski. W 1992 roku zdobył wicemistrzostwo olimpijskie w Barcelonie. Obecnie jest trenerem bramkarzy w Motorze Lublin.

 

ao

Paweł Oses: Jest pan kilka dni po przeszczepie. Jak się pan dziś czuje?

Arkadiusz Onyszko: Muszę powiedzieć, że rewelacyjnie. Pierwszy raz od dwóch lat złapałem apetyt, normalnie mogę wyjść do ubikacji i się wysiusiać. Naprawdę rewelacja. Wszystkie parametry, które były w jakiś sposób zachwiane w tej chwili wracają do normy. Oddaję dużo moczu, nerka podjęła pracę już na stole, kreatynina spada codziennie – także wszystko idzie w dobrym kierunku i oby tak dalej.

PO: Przeszczep to przełom w dość długiej drodze. Proszę opowiedzieć, co się działo wcześniej.

AO: Choroba nie przyszła z dnia na dzień. To były lata zaniedbań. Nie tylko z mojej strony, ale także ze strony lekarzy pierwszego kontaktu. Pamiętam jak jechałem na olimpiadę w 1992 roku – to już miałem wykryte białko w moczu. A to przecież jest już znak, że coś z tymi nerkami się dzieje niedobrego. Wtedy mi mówiono – a bo ty bramkarz jesteś, może się dostał jakieś kamień, dużo pij to się wypłucze. Człowiek się dobrze czuł i grał sobie. Podobna sytuacja była pięć lat temu. Wydarzyło się to w Danii. Zachorowałem na anginę, pobrano mi krew do próby i okazało się, że jest dużo kreatyniny, nerki słabo pracują. Wtedy przyjęto mnie do szpitala i zrobiono biopsję nerki. Po tej biopsji kreatynina spadła po dwóch czy trzech dniach. Nikt mi wtedy nie dał żadnych leków, na przykład sterydów, żeby nerkę w jakiś sposób chronić, tylko wypuszczono mnie do domu i dano leki na nadciśnienie. Ja grałem z tym, kontrolowałem nerki, co 3 miesiące oddawałem mocz do analizy – i się nic nie działo. Myślę, że moje sprawy prywatne miały ogromny wpływ na nadciśnienie i to nadciśnienie przyśpieszyło chorobę o ładnych parę lat – i się zaczęło…

PO: Dializy?

AO: Ja się dializowałem dwa i pół roku – z tym, że ja miałem na początku nadzieję, że się przeszczepię od dawcy rodzinnego. Miałem trzech dawców rodzinnych, ale niestety cała trójka została odrzucona. Nie chciałem znowu przechodzić przez cały etap badań i przechodzić kolejnego rozczarowania. Postanowiłem czekać na dawcę zmarłego. Los się do mnie uśmiechnął. Po dwóch i pół roku dostałem telefon, że jest dawca z bardzo dobrą zgodnością. Na sześć antygenów miałem pięć wspólnych – tych najważniejszych. Można powiedzieć, że ta osoba pod tym względem to jakby moja mama albo mój brat. Wydaje mi się, że warto było czekać.

PO: Dlaczego dawcy rodzinni zostali odrzuceni? Co się stało?

AO: Teraz myślę już o tym na spokojnie. Ale wtedy byłem zły na lekarzy. Myślałem, że może mi na złość zrobili. Teraz rozumiem, że to absolutna bzdura. Musieli tak postąpić. Lekarze dmuchają na zimne. Już tyle widzieli różnego rodzaju chorób nerek i różnego rodzaju „uzdrowień”… Wolą być pewni na tysiąc procent, że ta nerka, którą mi się przeszczepi będzie funkcjonowała. Oni też szanują tę nerkę. Bo to trzeba szanować. Na przykład jeśli chodzi o mojego brata – wszystkie wyniki były dobre, ale na trzy godziny przed operacją coś się pani doktor nie spodobało i nas cofnęła. Ale podkreślam, z perspektywy czasu nie mam absolutnie żadnych pretensji.

PO: Na trzy godziny przed operacją?

AO: Tak, na trzy godziny. Nieraz się zdarza, że leży się już pod narkozą – i cofają kogoś już ze stołu operacyjnego.

PO: Emocjonalnie to trudna sytuacja.

AO: My sportowcy mamy inne podejście do życia. My walczymy. My lubimy wyzwanie. Dla mnie to było wyzwanie. Po trzech nieudanych przeszczepach rodzinnych był moment zwątpienia, ale powiedziałem sobie, że jestem młody chłopak, mam kupę lat przed sobą, trzeba walczyć. Nastawiłem się psychicznie do dializ. Nie przechodziłem tego ciężko. Wydaje mi się, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie, no i oczywiście pomoc rodziny, narzeczonej… Ja wsparcie miałem fantastyczne.

PO: Jak bardzo choroba zmieniła pana życie?

AO: W moim przypadku było tak, że mój pracodawca od razu przestał mi płacić. Wyrzucają cię z dnia na dzień. Nie masz środków do życia. No i musisz się dializować. Co drugi dzień o piątej rano wstawałem i na szóstą jechałem na dializy. Chcesz pojechać do rodziców do Lublina, odwiedzić, musisz dzwonić i umawiać miejsce na dializy. Życie się zmienia diametralnie. Musisz wszystko przewartościować. Już nie jest tak swobodnie jak wcześniej. Nie możesz wszystkiego jeść, musisz uważać ile pijesz. Ludzie w Polsce nawet sobie nie zdają sprawy, że chorzy którzy mają problemy z nerkami przestają oddawać mocz. Ludzie tego nie wiedzą. Później po przeszczepie jak idziesz do ubikacji, to jest najpiękniejsza chwila w życiu.

PO: Jak teraz będzie wyglądało pana życie zawodowe?

AO: Wracam do roboty za miesiąc. Nie mogę jeszcze kopać piłki, więc będę tylko nadzorował co mają bramkarze robić, ale normalnie wracam do pracy. Jeżeli chodzi o granie w piłkę nożną – to koniec. Ja skończyłem 39 lat - już świata nie zawojuję, ale uważam że i tak zrobiłem niezłą karierę. A jeżeli chodzi o plany zawodowe, to chciałbym zostać trenerem. Nie tylko trenerem bramkarzy. Gdybym nie dostał tego przeszczepu, to już startowałbym w kursie dla trenerów na AWF-ie na licencję „A”. Ta licencja pozwala ci samodzielnie trenować drużynę drugiej ligi.

PO: Życzę jak najszybszej realizacji tych planów i dużo zdrowia.

AO: Bardzo dziękuję.

4 komentarzy do tego wpisuWylij komentarz
  1. czy bramkarzem może zostać osoba z torbielowatością nerek ?

  2. Być może miał na myśli takowy skrót myślowy albo…
    odrzucenie(przez lekarzy) trzech kandydatów na dawców,to dla Pana Arka wiązało się z trzema nieudanymi przeszczepami.
    Teraz możemy po prostu tylko „gdybać” co autor powiedzianych słów miał na myśli. :)

    Pozdrawiam dużo zdrowia życzę.

  3. Pan Arkadiusz użył zapewne skrótu myślowego. Mówiąc: „Miałem trzech dawców rodzinnych” myślał z pewnością o trzech kandydatach na dawców.

  4. Panie Arku mała ale znacząca różnica.Pan miał jeden przeszczep (na szczęście jak na razie udany i oby tak dalej ) a nie tak jak jest powiedziane 3(trzy) nieudane przeszczepy od dawców z rodziny. Dobrze zrozumiałam wywiad prawda?

114 pingback do tego wpisu
Dodaj komentarz

Muisz być zalogowany aby dodać komentarz.

Wasze zdjęcia

Wasze filmy

Message from server: Gone. Check in YouTube if the id NerkiKropkaInfo belongs to a user. To locate the id of your user check the FAQ of the plugin.

Wszystko o dializach i chorobach nerek © 2017 All Rights Reserved

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress