Po przeszczepie urodziłam czwórkę dzieci

Walczak-m

Małgorzata Walczak z mężem i trójką starszych dzieci

Małgorzata Walczak: Odkąd pamiętam zawsze chorowałam na anginę. Często dostawałam antybiotyki domięśniowe w zastrzykach. Gdy pojawiły się pierwsze aparaty USG trafiłam na badanie. Okazało się, że mam torbielowatość nerek. Wtedy kreatynina i mocznik był jeszcze w porządku. Problemy zaczęły się, gdy miałam mniej więcej 15 lat.

W 2001 roku miałam przeszczep. Wtedy w wieku 20 lat nie miałam jeszcze jakichś życiowych planów. Ale w 2004 roku wyszłam za mąż. Zaczęłam się też dowiadywać jakie są szanse na urodzenie dziecka. Mój lekarz przekonywał mnie, że nie mam się bać, że powinnam się zdecydować. Decyzja zależała od tego jak pracuje moja przeszczepiona nerka, a ona wtedy spisywała się znakomicie.
W 2006 roku urodził się Rafał. Nie było żadnych problemów. Było po prostu bardzo fajnie. Już po roku okazało się, że znowu jestem w ciąży. Była to ciąża bliźniacza. Kłopoty pojawiły się już od samego początku. Ginekolodzy stwierdzili, że to ogromne obciążenie dla organizmu. Hemoglobina i inne parametry jeszcze nie były stabilne po pierwszej ciąży – a tu już następna. Dostawałam erytropoetynę. Wiedziałam, że jest duże ryzyko. Niebezpieczeństwem nie była nawet sama ciąża, ale poród. To bardzo duże obciążenie dla nerki. Mogło się to skończyć odrzutem. Miałam świadomość wszystkiego. Po przeszczepie dostałam drugie życie, a tutaj rozważanie: czy jeśli się nie powiedzie znowu trafię na dializy? Co będzie się działo z dziećmi? Czy zdołam je wychować? Całą ciążę kłębiły się właśnie takie myśli. Było wiele przepłakanych nocy.

Akcja porodowa zaczęła się niespodziewanie w siódmym miesiącu ciąży. Tak jak poprzednio było cesarskie cięcie. Niestety nerka spowolniła swoją pracę i trafiłam na dializę. Z tamtego okresu praktycznie niczego nie pamiętam, było ze mną krucho. Na szczęście udało się. Nerka wkrótce znowu ruszyła. Parametry wprawdzie nigdy nie wróciły do tego co było wcześniej, ale ustabilizowały się na górnej akceptowanej granicy. Nadal mogę normalnie funkcjonować na tej przeszczepionej nerce. Zuzanna i Mikołaj mają już 5 lat.
W zeszłym roku niespodziewanie dowiedzieliśmy się, że znowu jestem w ciąży. Niestety, pojawiło się jeszcze więcej nieprzyjemności. Trwały one przez całą ciąże. Miałam tarczycę ciążową, kilka razy trafiłam do szpitala. Hemoglobina była bardzo niska, byłam bardzo słaba. Trepanobiopsja wykazała, że leki na tarczycę uszkodziły mi szpik kostny. Jeździłam po różnych specjalistach. Potrzebny był lek – erytropoetyna. Niestety musiałam go na własną rękę kupować. Żeby jakoś dotrwać do końca ciąży musiałam brać zastrzyki co dwa tygodnie. Każdy kosztował 250 złotych. Lekarze nie chcieli mi go wydać ani na transplantologii, ani na ginekologii. Transplantolog mówił, że ma to zrobić ginekolog – a ginekolog, że jednak transplantolog. Na szczęście rodzina pomogła mi sfinansować te zastrzyki. Po porodzie potrzebowałam dużo krwi i dziękuję wszystkim tym, którzy ją dla mnie oddali. Weronika ma już roczek.

Dziś nerka pracuje w miarę prawidłowo, ja wróciłam do pracy, jestem szczęśliwa. Myślę, że warto podejmować takie decyzje, na które ja się zdecydowałam. Podkreślę: jestem szczęśliwą matką czwórki dzieci. Nawet jeśli znowu trafię na dializy to wiem, że po powrocie do domu będę miała się do kogo przytulić i będę miała z kim porozmawiać.

Wysłuchał i spisał: PO

4 komentarzy do tego wpisuWylij komentarz
  1. Szkoda dzieciaków. Jeszcze niewiedza ile rozczarowan niesie ze sobą życie.

  2. Gratuluję i życzę dużo zdrówka

  3. Gratuluję i szczerze podziwiam.

  4. Gratuluję:) Piękne dzieciaczki i było warto…..

109 pingback do tego wpisu
Dodaj komentarz

Muisz być zalogowany aby dodać komentarz.

Wasze zdjęcia

Wasze filmy

Message from server: Gone. Check in YouTube if the id NerkiKropkaInfo belongs to a user. To locate the id of your user check the FAQ of the plugin.

Wszystko o dializach i chorobach nerek © 2017 All Rights Reserved

Designed by WPSHOWER

Powered by WordPress